Kupon #1
Matteo Berrettini wygra mecz· kurs 1.53
BET BUILDER· kurs 1.90
Matteo Berrettini - Mariano Navone
Nawierzchnia twarda w Montrealu wyraźnie sprzyja stylowi gry Matteo Berrettiniego. Włoch od lat opiera swój tenis na bardzo mocnym podaniu, które na hardzie staje się jeszcze większym atutem. Ponad 10 asów na mecz i 75,8% wygranych punktów po pierwszym serwisie pokazują, jak trudno przełamać jego serwis, gdy złapie odpowiedni rytm. Na takim korcie Berrettini może regularnie utrzymywać własne gemy i budować przewagę właśnie od mocnego otwarcia akcji.
Mariano Navone prezentuje się na twardej nawierzchni znacznie słabiej. Argentyńczyk jest zawodnikiem wyraźnie lepiej czującym się na mączce, gdzie może wykorzystywać dłuższe wymiany i więcej pracy z głębi kortu. Na hardzie jego największe atuty tracą na wartości, a podanie nie daje mu podobnego komfortu. Średnio notuje zaledwie 4 asy na mecz, co przy serwisie Berrettiniego wygląda skromnie i ogranicza jego możliwość wywierania presji od pierwszej piłki.
Warto też zwrócić uwagę na statystyki returnu. Navone na twardym korcie wygrywa 38% punktów przy returnie, podczas gdy Berrettini 29%. Sama ta różnica nie musi jednak przełożyć się na obraz całego meczu, bo przewaga Włocha przy własnym serwisie powinna skutecznie zneutralizować potencjalnie lepsze momenty Argentyńczyka przy odbiorze. W spotkaniu dwóch zawodników o tak odmiennym profilu gry większe znaczenie ma to, kto lepiej utrzymuje swoje podanie i narzuca warunki wymian.
Bilans Navone przeciwko rywalom z top 50 na twardych kortach również nie napawa optymizmem. Wynik 1-12 pokazuje, że w takich starciach Argentyńczyk ma wyraźny problem z podniesieniem poziomu i utrzymaniem regularności przez całe spotkanie. Z kolei Berrettini ma po swojej stronie nie tylko warunki fizyczne, ale też znacznie większe doświadczenie w meczach na szybkiej nawierzchni, gdzie trzeba dobrze serwować i wykorzystywać krótsze okna na przełamanie.
Dodatkowym argumentem jest bezpośredni bilans tych zawodników. Berrettini prowadzi w H2H 3-0 i stracił w tych meczach tylko jednego seta. To ważny sygnał, bo pokazuje, że Włoch potrafi bardzo dobrze dopasować się do stylu Navone i regularnie znajdować sposób na jego grę. Jeśli dołożyć do tego charakterystykę nawierzchni, przewaga Berrettiniego staje się jeszcze bardziej widoczna.
W takich warunkach Matteo Berrettini powinien być w stanie kontrolować przebieg spotkania i wykorzystać swoje największe atuty. Serwis, doświadczenie na hardzie oraz wyraźnie korzystny bilans bezpośrednich meczów przemawiają za tym, że to właśnie Włoch powinien wygrać to spotkanie.
USA - Polska
To będzie ostatni mecz tegorocznej Ligi Narodów i jednocześnie finał, w którym naprzeciw siebie staną dwie najmocniejsze reprezentacje turnieju – USA i Polska. Stawka jest najwyższa z możliwych, więc trudno zakładać, że którakolwiek ze stron podejdzie do tego spotkania zachowawczo. W takich meczach o złoto liczy się przede wszystkim jakość, ale też odporność na presję i umiejętność reagowania w trudniejszych momentach. Właśnie dlatego można spodziewać się bardziej wyrównanego przebiegu, niż sugerowałby sam status faworyta.
Polacy są w obecnej formie zespołem, który ma wszystkie argumenty, by sięgnąć po zwycięstwo. Nie oznacza to jednak prostego meczu. W półfinale z Słoweńcami biało-czerwoni pokazali pełną kontrolę i potrafili zamknąć sprawę bez większych nerwów, ale finał rządzi się już innymi prawami. Amerykanie również udowodnili, że nie można ich skreślać. W półfinale przeciwko Japonii musieli się solidnie napracować, przegrywali już 2:1 w setach, a mimo to zdołali odwrócić losy spotkania i wygrać 3:2. Taki mecz pokazuje, że USA potrafi wyjść z opresji i utrzymać koncentrację do samego końca.
W ostatnich sześciu bezpośrednich meczach to właśnie Polacy częściej wychodzili zwycięsko z tych starć. Trzy razy wygrali do zera, a trzy razy spotkania kończyły się powyżej 3,5 seta. Ten podział dobrze oddaje charakter rywalizacji tych drużyn – z jednej strony jest wyraźna przewaga jakości po stronie Polski, z drugiej rywalizacja często układa się tak, że jeden zespół nie odpuszcza ani na moment. To właśnie dlatego granica +3,5 seta wygląda tu sensownie. Nawet jeśli Polska okaże się lepsza, nie musi to oznaczać szybkiego i gładkiego zwycięstwa.
W finale trudno oczekiwać jednostronnego przebiegu. USA pokazało już w poprzedniej rundzie, że potrafi wejść na wysoki poziom, a dodatkowo zespół ten zwykle dobrze radzi sobie w meczach o dużą stawkę. Z kolei Polska ma stabilniejszą jakość, lepszą organizację gry i większą pewność w kluczowych fragmentach. To wszystko przemawia za biało-czerwonymi, ale nie na tyle, by zakładać łatwe 3:0. Bardziej realny wydaje się scenariusz, w którym spotkanie będzie zacięte, a sety będą rozgrywane na styku.
Zakład na Polska win +3.5 seta dobrze wpisuje się w taki obraz finału. Polska powinna znaleźć sposób na zwycięstwo, ale przy klasie rywala i randze meczu bardziej prawdopodobny jest dłuższy, wymagający pojedynek niż szybkie rozstrzygnięcie. Kurs 1.9 również wygląda w tym kontekście rozsądnie, bo opiera się na scenariuszu, w którym biało-czerwoni wygrywają, ale po ciężkiej walce i co najmniej czterech setach.
Finał Ligi Narodów zapowiada się więc na spotkanie, w którym nie zabraknie emocji, długich wymian i momentów, w których każda piłka będzie miała ogromne znaczenie. Polska ma argumenty, by wygrać, jednak USA z pewnością nie odda tego meczu bez walki. Najbardziej logiczny kierunek to zwycięstwo biało-czerwonych po meczu trwającym dłużej niż trzy sety.
Superbet