Kupon #1
Powyżej 3,5 goli w meczu· kurs 1.90
BET BUILDER· kurs 1.84
FC Thun - BSC Young Boys
FC Thun bardzo dobrze czuje się na własnym stadionie i po świetnym poprzednim sezonie utrzymuje wysoką formę, co tylko wzmacnia argumenty za ofensywnym meczem z BSC Young Boys. To spotkanie ma spory potencjał bramkowy, a linia powyżej 3.5 gola nie bierze się z przypadku. Obie drużyny mają w swoim profilu elementy, które sprzyjają otwartej grze, a historia bezpośrednich pojedynków tylko to potwierdza.
W ostatnich czterech meczach między tymi zespołami padły wyniki 3:8, 2:1, 4:1 i 4:2. Taki zestaw mówi sam za siebie – rywalizacja FC Thun z Young Boys bardzo często kończy się większą liczbą bramek niż standardowe ligowe spotkanie. Gdy dwa zespoły regularnie dostarczają tak ofensywnych rezultatów, trudno ignorować scenariusz, w którym i tym razem kibice zobaczą kilka trafień.
Duże znaczenie ma także styl gry Young Boys. To drużyna, która zwykle stawia na ofensywę, potrafi wysoko pressować i szukać szybkiego odbioru piłki blisko bramki rywala. Taki sposób grania daje sporo sytuacji z przodu, ale jednocześnie zostawia przestrzeń za plecami obrony. Właśnie dlatego mecze Young Boys często otwierają się szybciej, niż życzyliby sobie tego ich trenerzy. Przy rywalu takim jak FC Thun, który u siebie nie ogranicza się wyłącznie do defensywy, może to prowadzić do wymiany ciosów.
FC Thun na własnym stadionie również powinien dołożyć swoją cegiełkę do tego scenariusza. Beniaminek zazwyczaj gra odważniej przed własną publicznością i nie skupia się wyłącznie na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. Taka postawa naturalnie zwiększa szanse na bramki po obu stronach, zwłaszcza przeciwko zespołowi, który potrafi narzucić wysokie tempo i wykorzystać każdy błąd w ustawieniu.
Nie bez znaczenia jest też moment sezonu. Na jego początku drużyny nie są jeszcze w pełni poukładane w defensywie, a automatyzmy w obronie dopiero się budują. W takich warunkach częściej dochodzi do prostych błędów, złego doskoku czy spóźnionych reakcji po stracie piłki. To wszystko działa na korzyść zakładów bramkowych, szczególnie gdy na boisku spotykają się zespoły preferujące otwartą grę.
Kluczowy może być również sam przebieg meczu. Jeśli padnie szybka bramka, druga strona będzie musiała wyjść wyżej i zacząć atakować odważniej. Wtedy rośnie ryzyko kolejnych sytuacji, kontrataków i stałych fragmentów pod bramką obu ekip. Przy takim układzie cztery gole stają się scenariuszem bardzo realnym, choć oczywiście nie ma tu żadnej gwarancji.
Bezpieczniej wygląda linia 3 bramek w meczu, ale przy obecnych przesłankach over 3.5 ma solidne podstawy. Bezpośrednie mecze, ofensywny styl Young Boys, odważniejsze FC Thun u siebie i początek sezonu składają się na obraz spotkania, w którym gole powinny być.
J. Pegula - D. Shnaider
Jessica Pegula rozpoczęła ten turniej nieco trudniej, bo w pierwszym meczu straciła seta z Magdą Fręch. Potem jednak z każdym kolejnym spotkaniem wyglądała już coraz pewniej. W następnej rundzie poradziła sobie z Anną Kalinską i zrobiła to w sposób bardzo kontrolowany. To ważny sygnał, bo Amerykanka dobrze odnajduje się na tej nawierzchni, a jej tenis opiera się na stabilności, dobrym returnie i ograniczaniu błędów.
W przypadku Peguli szczególnie istotny jest serwis. Nie jest to zawodniczka, która bazuje wyłącznie na sile, ale potrafi bardzo skutecznie rozgrywać własne gemy. Jeśli dołożyć do tego małą liczbę pomyłek przy drugim podaniu, otrzymujemy profil tenisistki, która daje sobie dużo możliwości do utrzymywania własnego serwisu nawet pod presją. To z kolei otwiera drogę do dłuższego, bardziej wyrównanego meczu, a właśnie taki scenariusz sprzyja overowi gemowemu.
Diana Sznajder wygrała dwa wcześniejsze mecze, jednak trzeba uczciwie zaznaczyć, że rywalki nie prezentowały najwyższego poziomu. Potapowa zagrała bardzo słabo, a Samsonowa również nie była w pełni przekonująca. To sprawia, że zwycięstwa Rosjanki należy oceniać z pewną ostrożnością. Sznajder potrafi być groźna, ale jej serwis nie wygląda tak solidnie jak u Peguli, a przeciwko dobrze returnującej rywalce może mieć problem z utrzymywaniem rytmu w gemach serwisowych.
W bezpośrednich starciach wyraźnie lepiej wypada Pegula, która wygrała wszystkie trzy mecze z Sznajder. Co ważne, dwa z tych spotkań zakończyły się wynikiem 2:0 dla Amerykanki na twardej nawierzchni. To potwierdza, że styl gry Peguli jest niewygodny dla Rosjanki i że w tym zestawieniu przewaga jakości oraz doświadczenia leży po stronie tenisistki ze Stanów Zjednoczonych.
W kontekście tego typu nie trzeba jednak zakładać jednostronnego przebiegu. Pegula powinna być bliżej zwycięstwa, ale przy takim kursie dodatkowego znaczenia nabiera liczba gemów. Sznajder ma potencjał, by urwać kilka gemów, zwłaszcza jeśli złapie lepszy fragment gry na własnym podaniu. Z drugiej strony Pegula, nawet jeśli będzie kontrolować mecz, raczej nie jest zawodniczką, która zamyka takie spotkania w ekspresowym tempie bez żadnych przestojów. Jej styl często prowadzi do dłuższych wymian i setów, w których rywalka potrafi zostać przy wyniku przez większą część partii.
Połączenie zwycięstwa Peguli z overem 17.5 gema wygląda więc logicznie. Amerykanka ma argumenty, by wygrać to spotkanie, a jednocześnie układ tenisowy obu zawodniczek sugeruje, że Rosjanka powinna dołożyć przynajmniej tyle, by wynik nie zakończył się zbyt szybko. Właśnie dlatego taki scenariusz ma sens przy tym meczu.
STS